czwartek, 9 września 2010

Prawo jazdy dla psa

girl and dog par jaki goodCicho leżeć na tylnym siedzeniu i wysiadać tylko na polecenie - tak powinien się zachowywać pies w samochodzie. Jak go tego nauczyć?

Najlepiej byłoby, gdyby już hodowca przewiózł samochodem szczenięta razem z ich matką. Wrażenia z pierwszych tygodni życia zostaną zapamiętane - pierwsza jazda w towarzystwie mamy może znacznie ułatwić następne podróże. Niezależnie od tego, czy hodowca zadbał o to, czy nie - sami zaczynamy naukę.

Etap I - z klatką
Szczeniaka - jeszcze w okresie kwarantanny - umieszczamy w małej klatce transportowej. Można ją pożyczyć - będzie potrzebna najwyżej przez dwa tygodnie. Klatkę ze szczeniakiem stawiamy na tylnym siedzeniu auta i przez pręty podajemy mu smakołyki. Krótka, 200-300-metrowa pierwsza przejażdżka ma na celu tylko pokazanie pieskowi, że wydostanie się z klatki podczas podróży jest niemożliwe, a za pozostawanie w jednym miejscu przysługuje nagroda w postaci smakołyków. Próby piszczenia podczas jazdy można powstrzymać lekkim uderzeniem ręką w klatkę nad głową psa - i nagradzać, gdy siedzi cicho. Po pierwszych lekcjach szczeniaka w klatce zanosimy do domu. Przed wypuszczeniem z niej jeszcze raz podajemy mu smakołyk.

Etap II - bez klatki
Następny etap nauki przebiega już bez klatki. Szczenię przez cały czas powinno mieć na sobie szelki z przypiętą do nich smyczą. Naprowadzony smakołykiem do pozycji „siad” piesek pozostaje przez chwilę przed otwartymi drzwiami auta. Potem wnosimy go na tylne siedzenie (lub do części bagażowej, jeśli samochód jest typu kombi) i dopiero tam nagradzamy. Sami zostajemy na zewnątrz i podtykając pod pyszczek smakołyki, blokujemy próby wysiadania na własną łapę. Również z samochodu wynosimy malca na rękach, skłaniamy do siedzenia przez chwilę i wracamy do domu.

Pora na zamykanie i otwieranie drzwi auta, gdy malec pozostaje w środku. Nadal z samochodu pieska wynosimy na rękach - nauczymy go w ten sposób, że nie da się wyskoczyć natychmiast po otwarciu drzwi. Dopiero gdy kursant czeka grzecznie na pomoc przy wysiadaniu, zaczynamy go uczyć podręczniki szkolne wskakiwania do auta, zostawania i wyskakiwania na komendę. Ważna jest kolejność postępowania: najpierw ujmujemy smycz pozostającego w aucie psiaka, potem podajemy smakołyk i dopiero wtedy wynosimy szczeniaka lub pozwalamy mu wyskoczyć. Dzięki temu pies nawet przy otwartych drzwiach będzie czekać na ruch ręki ujmującej smycz i na przysmak, nie spiesząc się z wysiadaniem.

Etap III - z pasem bezpieczeństwa
Teraz zapinamy psi pas bezpieczeństwa i wydłużamy czas siedzenia przy otwartych drzwiach. Odchodzimy o parę kroków, wsiadamy i wysiadamy drugimi drzwiami, a pies pozostaje na tylnym siedzeniu lub w części bagażowej. Smakołyki nadal podajemy tylko w aucie. Jeśli nasz uczeń wyskoczy samowolnie, natychmiast z komendą wprowadzamy go z powrotem. Po chwili pozwalamy mu wysiąść na komendę i powtarzamy wsiadanie i wysiadanie tak długo, aż zacznie czekać na pozwolenie.

Posłuszeństwo uzyskane w małym fiaciku nie musi obowiązywać w fordzie - dlatego pożyczamy samochód od znajomych. Gdy mamy pewność, że pies potrafi spokojnie pozostać w aucie w pasach bezpieczeństwa, przeprowadzamy identyczny trening bez pasów - oczywiście na bezpiecznym parkingu. Po przejechaniu na początek choćby kilku metrów wysiadamy pierwsi i blokując ręką ze smakołykiem możliwość wydostania się psa, od nowa trenujemy opuszczanie samochodu tylko za pozwoleniem, po wzięciu w dłoń smyczy i wypowiedzeniu komendy. Wszystko to powtarzamy jeszcze raz po dojechaniu na tereny spacerowe.

Gdy dorosły pies boi się samochodu, można położyć miskę z karmą na siedzeniu i zaprosić nieco przegłodzonego zwierzaka do środka. Warto też uczyć przez naśladownictwo - zaprzyjaźniony pies wskakuje pierwszy i natychmiast dostaje nagrodę za ten akt bohaterstwa - co obserwuje obawiający się samochodu uczeń.


MÓJ PIES RADZI: Jak oswoić psa z samochodem?

Po każdym wyjściu z samochodu wydaj szczeniakowi komendę przypominającą o konieczności bycia posłusznym, np. „siad” czy „waruj”. Nigdy nie pozwalaj mu biegać swobodnie natychmiast po opuszczeniu auta, bo taka perspektywa zachęci go do wyrywania się do drzwi po głowach pasażerów. Skomlenia czy szczekania podczas jazdy oduczysz psa, nagradzając go za chwile ciszy - ćwicz najpierw w zaparkowanym samochodzie, a potem przejeżdżaj w spokoju coraz więcej metrów i - stopniowo - kilometrów.

Zofia Mrzewińska


Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art1943.html

środa, 8 września 2010

Pies miesiąca - Ika

Otter Dog par The PuddockPod opieką czarnej labradorki z Katowic w ciągu dwóch lat wyszkoliło się ponad 100 psów

Ika miała być psem asystentem dla osoby niepełnosprawnej poruszającej się na wózku. Jednak gdy jej przyszła opiekunka Aneta Graboś ze Śląskiego Centrum Kynologicznego „Prestor” i fundacji Dogiq wzięła ją na ręce, czteromiesięczne szczenię popatrzyło jej w oczy. - Moim podstawowym kryterium selekcji przy wyborze psa do kynoterapii jest spojrzenie. W jego oczach można zobaczyć wszystko: bunt i propozycję współpracy, zainteresowanie i opór, inteligencję i agresję. Ika patrzyła do końca i do serca. Pomyślałam, że ma wielki potencjał i powinna szkolić inne psy - opowiada Aneta Graboś.

Ika ma dziś cztery lata i śmiało można powiedzieć, że jest profesorem. A jej opiekunka mówi, że nie ma w centrum lepszego pracownika. Prestor od 1997 r. zajmuje się rozwiązywaniem problemów behawioralnych, które mają właściciele z psami, realizuje programy kynoterapeutyczne i edukacyjne. Z kolei Dogiq - organizacja non profit - szkoli psy serwisowe towarzyszące osobom niepełnosprawnym, psy przewodników niewidomych, sygnalizujące atak epilepsji, a ostatnio również psy dla niesłyszących. We wszystkich tresura psa tych dziedzinach Ika kształci młodszych kolegów i sama bierze udział w programach Prestora - pracuje więc na dwóch etatach.

Sznurem za Iką
Na początku istnienia centrum zawarło umowę z ośmioma hodowlami w Polsce, na mocy której dwa razy do roku może wybrać dwa szczeniaki do szkolenia. Koszty pokrywają właściciele wszystkich hodowli.

Dwumiesięczne pieski trafiają właśnie pod opiekę Iki. Ta daje im do zrozumienia, że to jest jej miska, a to jej posłanie - w ten sposób nabierają wobec niej respektu. Gdy są już starsze, zaczynają się sesje treningowe, podczas których maluchy wpatrują się w Ikę jak w obrazek. - Zauważają, że ona z kolei jest wpatrzona we mnie - mówi Aneta Graboś. - Widzą, że gdy ją wołam, zaraz podchodzi i dostaje za to nagrodę. Dociera do nich, że skoro ich mistrzyni się ze mną liczy, to muszę się znajdować jeszcze wyżej w hierarchii. Naśladują więc jej zachowanie.

Każde ćwiczenie związane z przygotowaniem do przyszłej pracy rozkładane jest na czynniki pierwsze. Na przykład, gdy pies ma się nauczyć otwierania szafki, najpierw trzeba go nią zainteresować. Aneta woła więc Ikę, ta biegnie do szafki i otrzymuje nagrodę - a za nią do szafki zmierzają jej mali uczniowie.

Wychowawca
Do Prestora zwracają się z prośbą o pomoc właściciele psów źle wychowanych, sprawiających kłopoty. Na przykład zwierzak nie wraca na wołanie. Wtedy Aneta bierze pięciometrową smycz z karabińczykami na obu końcach i przypina czworonoga do Iki i biegają. Ika zawołana przez swoją opiekunkę wraca, siłą rzeczy wraca też przyczepiony do niej pies. Ika uczy go więc, jak powinien postępować. Podobny program wychowawczy, polegający na komunikowaniu się z sobą psów, stosuje się w Stanach Zjednoczonych.

Pies na receptę
Zdarza się, że osoby, które proszą o psa asystenta, muszą na niego trochę dłużej poczekać. - Pewna dziewczyna miała poważne ograniczenia ruchowe i dobór psa dla niej, nie za małego i nie za dużego oraz odpowiednio wyszkolonego, się przeciągał - opowiada Aneta Graboś. Dziewczyna wciąż dzwoniła i pytała, czy to już. W końcu Aneta zrobiła eksperyment - pożyczyła Ikę na weekend. Tęsknota za ulubienicą została wynagrodzona w dwójnasób. Wciąż dostawała zdjęcia i SMS-y, w których dziewczyna pisała, jak jest jej cudownie z labradorką. Ten weekend pomógł jej w lepszej formie psychicznej doczekać chwili, gdy dostała psa na stałe.

Taki system stosuje się w Anglii. Psy przepisuje się tam „na receptę”, czyli wypożycza na 3-4 miesiące osobom cierpiącym na depresję lub rehabilitującym się po wypadku. Gdy ich stan zdrowia się poprawi, pies trafia do kolejnej osoby. - Kiedy ktoś ze znajomych mówi: Chyba mi potrzeba Iki, to sygnał, że ma kłopoty. Ika ze swą wrażliwością i intuicją wnosi optymizm w życie każdego - mówi Aneta.

Codzienne cuda
Nawet gdy Ika nie jest w pracy, też zachowuje się w sposób niezwykły. Pewnego popołudnia Aneta pojechała z bratem do centrum handlowego. Poszli na zakupy, a Ika została w aucie. Pogoda była pod psem - lało niemiłosiernie. Po jakimś czasie Aneta wróciła, ale brata jeszcze nie było, a ona nie miała kluczyków. Nie chciała moknąć, postanowiła więc spróbować zachęcić suczkę, by otworzyła drzwi od wewnątrz. Ika wykonywała podobne ćwiczenia, ale nigdy nie robiła tego w samochodzie. A jednak się udało: na dany znak pociągnęła pyskiem dźwignię!

- To nie jedyny taki wyczyn Iki - śmieje się Aneta. - Umie też wrzucić dźwignię skrzyni biegów na luz i choć może nie powinnam się do tego przyznawać, czasem korzystam z jej pomocy...

Magdalena Ciszewska


Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art2060.html

poniedziałek, 6 września 2010

Choroba staruszków

My dog can fly par J. StarDlaczego on tak dużo pije? Dlaczego tak często chce wychodzić za potrzebą? Jak mu pomóc? Te pytania często zadają właściciele moich czworonożnych pacjentów. Odpowiedź nie wróżki zawsze jest tak prosta, jak nazwa choroby: moczówka prosta

Rzeczywiście takie objawy może dawać moczówka prosta, ale jej przyczyny mogą być różnorakie. W wypadku moczówki pochodzenia centralnego powodem jest niedobór hormonu powodującego zagęszczanie moczu. Z kolei w moczówce nerkowej nerki nie reagują na działanie tego hormonu. Choroba może też mieć podłoże psychiczne - wówczas pies odczuwa przymus picia, co prowadzi do częstego oddawania moczu. Inne, głębsze przyczyny takich dolegliwości to uszkodzenia okolicy przysadkowo-podwzgórzowej, do których doszło na skutek urazów mechanicznych lub procesów nowotworowych.

Nieodwodniony, ale chudnie
Podstawowymi objawami moczówki prostej są wzmożone pragnienie i nadmierne siusianie. Kiedy takie zwierzę trafia do lekarza i zostaje przeprowadzone badanie moczu, w wynikach uzyskuje się jego niski ciężar właściwy. Pies dotknięty tym schorzeniem nie wykazuje natomiast cech odwodnienia. Jednakże bardzo często notuje się spadek masy ciała.
Nie zauważono, by któraś z ras psów albo któraś z płci miała szczególną skłonność do zapadania na tę chorobę. Stwierdzono jednak inną prawidłowość: częściej dotyka ona zwierząt starszych niż młodych.
Lekarz weterynarii musi zlecić wiele specjalistycznych badań laboratoryjnych. Jeśli diagnoza się potwierdzi, pies otrzymuje leki hormonalne, które będzie musiał brać do końca życia. Dawkę elastycznie dostosowuje się do efektów, jakie przynosi. Właściciel powinien choremu czworonogowi w rozsądny sposób ograniczać dostęp do wody - tak by zwierzak nie cierpiał z powodu dużego pragnienia, ale by woda przez niego „nie przelatywała”. W wypadku moczówki o podłożu psychicznym podaje się leki psychotropowe.

Zmarznięty i przesolony
Nie zawsze zwiększone pragnienie i częste siusianie są objawem moczówki prostej. Obserwowane są także w przebiegu takich chorób, jak: cukrzyca, nadczynność tarczycy, przewlekła niewydolność nerek czy odmiedniczkowe ich zapalenie, ropomacicze, podwyższony poziom wapnia, niedobór potasu, choroby wątroby, nadczynność kory nadnerczy.
Powód może być też tak prozaiczny jak infekcja będąca skutkiem przemarznięcia. Właściciel mówi wtedy zwykle, że psiak „przeziębił sobie pęcherz”. Zakażenie bakteryjne cewki moczowej, pęcherza, moczowodów czy nawet nerek powoduje, że zwierzę odczuwa bolesność podczas załatwiania się, sprawia mu to trudność, a jednocześnie ma ciągłą potrzebę siusiania. Toteż często domaga się wyprowadzenia - a gdy już wyjdzie, oddaje wielokrotnie małe ilości moczu.
Zdarza się też, że sami właściciele przyczyniają się do powstania opisanych powyżej objawów - gdy podają psu w pożywieniu zbyt dużo soli...

Artur Dobrzyński


Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art2757,choroba-staruszkow.html

niedziela, 5 września 2010

Jaki charakter ma flat coated retriever?

This is a true result of dog fighting..(sport entertainment they say) .... this is why I fight and speak for animals who cant speak for themselves.....just because they have fur or wings and cant speak...... DOES NOT MEAN THEY CANNOT FEEL PAIN.. par y-its-momJaki charakter ma flat coated retriever? Jakie warunki trzeba mu zapewnić?

Flat coated retriever to pies myśliwski, wyhodowany przede wszystkim do aportowania, ale sprawdza się także jako tropowiec i płochacz. Obecnie coraz częściej pełni funkcję psa rodzinnego. Jest zawsze chętny do pracy i zabawy, a o jego wesołym usposobieniu świadczy ogon, który według wzorca powinien być w nieustannym ruchu.
Pies tej rasy jest bardzo przywiązany do właściciela, nie nadaje się do samotnego spędzania większości dnia w mieszkaniu. Ma duży temperament i potrzebuje 2-3 godzin intensywnego spaceru dziennie - niewybiegany może wróżenie z kart przejawiać skłonności do niszczenia rzeczy czy kopania w ogrodzie. Chętnie aportuje, pływa i uprawia psie sporty - doskonale się sprawdza w agility, flyballu, obedience czy frisbee. Jest inteligentny, szybko się uczy, dlatego nadaje się do każdego rodzaju szkolenia, z wyjątkiem IPO (pies obrończy).

Wychowanie go nie jest szczególnie trudne, ponieważ nie ma skłonności do dominacji i bez sprzeciwu podporządkowuje się właścicielowi (trzeba jednak pamiętać o prawidłowej socjalizacji szczeniaka). Spuszczony ze smyczy trzyma się blisko opiekuna. Jedynie podczas polowania potrafi zapamiętać się w pracy do tego stopnia, że czasami nie reaguje na wołanie.

Flat coated to pies łagodny, zaniepokojony ostrzega jedynie szczekaniem, nie zdarza mu się zaatakować człowieka. Świetnie się dogaduje z dziećmi, jest też bardzo przyjaźnie usposobiony do innych psów.

Jolanta Tarułka


Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art2216,jaki-charakter-ma-flat-coated-retriever-.html

sobota, 4 września 2010

Psy w Złotym Stoku

Rasta Dog par Steve HopsonForma rośnie ? tak podsumowali spece od doktrekkingu drugą edycję Pucharu Polski w tym sporcie, która odbyła się 16 maja w urokliwym sudeckim Złotym Stoku.

Na terenie starego kamieniołomu stawiło się 111 zawodników. Organizatorzy przygotowali dwie trasy: 22-kilometrowy mid i dwa razy dłuższy long. Były trudne technicznie, a pogoda, zwłaszcza na początku, dość kapryśna. Ostatni punkt kontrolny zlokalizowany był w dawnej kopalni złota w sztolni Gertruda. - Już po raz czwarty organizujemy dogtrekking i z każdą edycją czasy są coraz lepsze. - mówi jeden z organizatorów Marcin Nowak.

Podczas gdy psy wraz ze swoimi właścicielami pokonywały kolejne wzniesienia, na mecie odbywały się pokazy posłuszeństwa, agility, frisbee i tańca z psem zorganizowane przez ośrodek szkolenia psów Artemis z Wrocławia. Imprezę prowadził znany i lubiany wśród psiarzy aktor Stanisław Jaskułka.
Złoty Stok to miejscowość przyjazna psom. Czworonogi były mile widziane nie tylko w hotelach i pensjonatach, mogły również towarzyszyć swoim właścicielom podczas zwiedzania kopalni złota i wystawy minerałów.

Jako pierwsi na mecie stawili się: w kategorii long mężczyźni: Robert Mrózek z owczarkiem niemieckim Tequillą (klub Cze-Mi), kobiety: Aleksandra sklep ezoteryczny Pieron z siberian husky Rashidem (klub Travois); w kategorii  mid mężczyźni: Tomasz Szlagor z eurodogiem Nobą, kobiety: Anna Michalak z siberian husky Luną (klub Travois). Wśród startujących rodzin najlepsi byli Aleksandra i Piotr Wajda z siberianem husky Utah i pointerem Loydem.

Liliana Kardas


Źródło: http://www.psy.pl/sport/inne/art10,psy-w-zlotym-stoku.html

piątek, 3 września 2010

Kuzyni w różnych szatach

The Sacred Dog par cuellarOdpowiada ci charakter jakiegoś psa, a nie masz czasu pielęgnować długiej sierści? Rozejrzyj się wśród jego kuzynów - może znajdziesz wśród nich rasę podobną psychicznie, lecz odmienną z wyglądu

Łatwo się domyślić, że najbardziej podobne pod względem cech psychicznych są rasy pokrewne o wspólnym przeznaczeniu. Nic dziwnego, że zazwyczaj są one do siebie zbliżone również pod względem wyglądu. Taką jednolitością charakteryzuje się na przykład grupa szpiców czy gończych. Są też jednak rasy blisko z sobą spokrewnione, lecz na pierwszy rzut oka różniące się tak bardzo, iż trudno uwierzyć, że to bliscy kuzyni. Najwięcej takich przykładów znajdziemy wśród psów pasterskich i stróżujących - prawdopodobnie dlatego, że od dawna istniały u tych ras różne rodzaje szaty, co hodowcy wykorzystali przy tworzeniu nowoczesnych typów.

Pies jednego pana - sznaucer lub pinczer
Jeśli marzysz o czujnym towarzyszu, nieprzekupnym stróżu, psie jednego pana, aktywnym, lecz nie nadmiernie, w typie sportowca, ale nie pracoholika - możesz wybrać sznaucera średniego lub pinczera średniego. Są to psy niewielkie, o naturalnych proporcjach, zdecydowanie jednak różniące się typem szaty. Początkowo pinczery i sznaucery stanowiły jeden typ psa wiejskiego. Dziś sznaucer należy do ras bardzo znanych, podczas gdy pinczer średni nigdy nie zdobył dużej popularności. Jest to dość dziwne, zważywszy, że ten zgrabny i łatwy w utrzymaniu pies ma wszelkie zalety psychiczne cechujące też sznaucera. Wprawdzie sznaucer - w przeciwieństwie do pinczera - nie linieje, ale za to wymaga fachowej pielęgnacji sierści.

Inteligentny towarzysz - briard lub beauceron
Jeżeli chciałbyś mieć psa inteligentnego, podatnego na szkolenie, obdarzonego instynktem obronnym, wymagającego zajęcia, lecz spokojnego w domu; jeśli nie przeszkadza ci, że równocześnie będzie miał własne zdanie - możesz się zdecydować na briarda lub beaucerona. To także bliscy kuzyni, owczarki francuskie o dość imponującej posturze. Oba wykazują podobne cechy charakteru, choć beauceron, dla niektórych zapewne mniej atrakcyjny zewnętrznie niż długowłosy briard, zachował silniejsze predyspozycje użytkowe do pracy obrończej lub ezoteryka pasterskiej. Hodowany obecnie przede wszystkim pod kątem wystaw briard jest od niego trochę delikatniejszy psychicznie. Jednak obie rasy wymagają zapewnienia im jakiejś pracy, a od przewodnika - wiedzy i konsekwencji.

Wesoły kompan - pumi, puli lub mudi
Jeśli twój pies ma być inteligentnym, wesołym towarzyszem, czujnym, nieufnym w stosunku do obcych, lecz spragnionym kontaktu z tobą, zawsze chętnym do wspólnej pracy czy zabawy, a jednocześnie łatwo przystosowującym się do różnych warunków; jeśli nie zraża cię szczekliwość czworonożnego kompana - możesz się zdecydować na pumi, puli lub mudi. Te nieduże owczarki węgierskie różnią się przede wszystkim typem szaty: pumi ma kudłaty włos, którego nie gubi, ale wymaga szczotkowania i strzyżenia. Szata puli tworzy spilśnione sznurki - nie trzeba jej czesać, ale niełatwo ją utrzymać w czystości. Mudi jest mało wymagający w pielęgnacji, za to linieje. Istnieją też pewne różnice w usposobieniu tej trójki. Pumi to pies najbardziej aktywny i cięty, gdyż ma w sobie krew terierów. Z kolei mudi jest najłatwiejszy nie tylko w pielęgnacji, ale i w prowadzeniu.

Nieprzekupny stróż - owczarek podhalański lub komondor
Jeśli szukasz skutecznego obrońcy posesji, dość samodzielnego, na co dzień spokojnego - możesz wybrać podhalana lub komondora. To duże psy pastersko-stróżujące. Sierść podhalana jest gęsta, ale łatwa w pielęgnacji. Dwa razy w roku następuje jej intensywna wymiana, jednak regularnego szczotkowania wymaga przez cały rok. Komondora czesać nie trzeba, ale trudno się dba o higienę jego charakterystycznej, spilśnionej szaty.

Delikatny przyjaciel - chiński grzywacz nagi lub owłosiony
Marzy ci się miły, łatwo nawiązujący kontakt przyjaciel, delikatny domownik, który zawsze chce być blisko ciebie? Możesz wybrać chińskiego grzywacza nagiego lub owłosionego, zwanego też powder puff. To chyba najbardziej ekstremalny przykład psów tak bardzo różniących się wyglądem, a tak blisko spokrewnionych. Czworonogi obu typów rodzą się bowiem w jednym miocie i ze względu na zasady dziedziczenia nie da się ich hodować osobno. Odmiana naga nadaje się dla osób, które nie chcą zawracać sobie głowy pielęgnacją sierści (choć trzeba pamiętać, że skóra nagusa też wymaga dbania o nią). Powder puff zachwyci natomiast ludzi marzących o eleganckim, długowłosym psiaku. Ta odmiana potrzebuje oczywiście czesania i golenia pyszczka - dopiero wtedy wygląda jak miniaturowy chart afgański.

Urszula Charytonik


Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art1723.html

środa, 1 września 2010

Szkoła kilerów

Black Dog, Brown Dog & an Armadillo par BlazingstarO! o! - grubiutki facecik z grubiutkim dalmatyńczykiem na krótkiej smyczy szarpie mnie za rękaw. "Ucieka, ucieka! Łap go, łap!" - drze się na pół parku, tak że po chwili gapią się już wszyscy przechodnie.

- Kto? - pytam skonsternowana, karcąc się w duchu, że mam obcasy, w adidasach łapać byłoby łatwiej - Złodziej? Zboczeniec? Dzwonić po policję..?
- Jaką policję! - niecierpliwi się grubasek - Pies pani uciekł!
- A... - oddycham z ulgą. - To tak specjalnie - wyjaśniam, bo grubasek patrzy na mnie podejrzliwie i jeszcze krócej zbiera dalmatyna. - Puszczam ją tu, żeby się wybiegała.
- Specjalnie? Ucieknie pani i tyle go pani będzie widziała. Co to, ja psów nie znam?
- Skąd, nie ucieknie - zaprzeczam, ale grubasek tylko macha ręką.
Na wszelki wypadek idę za Moją - nie uciekła, grzecznie się bawi z młodym amstafem. Urządziły sobie zapasy.
- Pani go może weźmie, co? - do bawiących się psów dobiegła właśnie jakaś kobieta.
- Pani go weźmie, mówię! Przecież za chwilę się tu pożrą! - pokazuje na Mojkę ciągnącą właśnie za ucho amstafa.
- One? - pytam z niedowierzaniem, widząc jednocześnie, że role się odwróciły i teraz amstaf, leżąc na Mojej, ciągnie ją za ucho.
- No one, no! - kobieta wyraźnie się zirytowała. - Mój jest bardzo agresywny wobec psów, aż się dziwię, że tak długo się bawi i nic. Sam się wyrwał, inaczej bym nie dała, normalnie warczy i rzuca się do gardła - amstaf akurat zawisł bezradnie na obroży Mojki, bo ta nagle poderwała się na cztery łapy i postanowiła pobiegać.
- Pani widzi? Pani widzi? Kiler, noga!
Akurat w tej chwili czteromiesięczny amstaf z głuchym klapnięciem opadł na trawę. - Mówiłam pani! - Kobieta z triumfem zabrała Kilera, który właśnie odkrył nową zabawę i usiłował portret numerologiczny złapać śmigające wokół niego łapy Mojki.
Szkoda było mi tego szczeniaka, może pobawił się pierwszy raz w życiu, bo akurat pani nie zdążyła go złapać... A potem wyrośnie z niego faktycznie pies kiler, kolejny dowód na zasadność listy groźnych psów... Pokiwałam smętnie głową, utwierdzając się w opinii, że nie ma niebezpiecznych psów, są tylko głupi właściciele, i że badania psychologiczne powinny być obowiązkowe nie tylko przy zezwoleniach na broń, ale i zezwoleniach na psa...

Anna Powierza


Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art2570,szkola-kilerow.html